FlirtCard.pl – karciane flirty off- i online

Opublikowane 29 lipca 2011, autor: Dawid Zaraziński

3

Najtrudniejszy pierwszy krok, śpiewała swego czasu Anna Jantar. W przełamywaniu nieśmiałości pomóc chce FlirtCard.pl, serwis umożliwiający wydrukowanie specjalnych kart i podarowanie ich interesującej osobie. Zapraszamy do naszej recenzji.

FlirtCard.pl opiera się na metodzie, która, jak przekonują twórcy, odnosi sukcesy w USA i Kanadzie. To połączenie poznawania ludzi w sieci i w „realu” za pomocą specjalnych wizytówek. Pomysł na serwis jest zainspirowany takimi serwisami jak flirtcards.org czy cheekd.com.

Twórcy projektu

Te serwisy funkcjonują na trochę innych zasadach (sprzedaż gotowych kart). Uznaliśmy, że w polskich realiach bardziej sprawdzi się możliwość darmowego wydruku kart (skrócenie czasu oczekiwania na przesyłkę, możliwość wydruku i rozdania nieograniczonej ilości kart – im więcej kart na rynku tym większa popularność serwisu) – mówią nam twórcy projektu.

Serwis umożliwia utworzenie profilu ze zdjęciem, do którego przypisany jest specjalny kod. Użytkownik może wydrukować karty z różnymi hasłami, które będzie wręczał tym wszystkim, których chciałby bliżej poznać. Otrzymany kod umożliwia zapoznanie się profilem osoby, która wręcza kartę.

Takie rozwiązanie w znaczący stopniu pomaga nawiązać kontakt. Co więcej, daje możliwość poznawania ludzi w dwóch światach, najpierw realnym, a potem wirtualnym, ale przede wszystkim ułatwia to, co jest często najtrudniejsze, czyli zrobienie tego pierwszego kroku i przełamanie nieśmiałości – zachwalają twórcy.

Założycielami serwisu są Dariusz Przybylski i Michał Tomczak. Z FlirtCard.pl korzysta obecnie 700 osób. Twórcy do końca roku chcą mieć około 5 tysięcy użytkowników.

Decyzja o zrobieniu naszego serwisu zapadła w lutym po 15-minutowej dyskusji. W sieci serwis ukazał się 1 maja i nie ukrywam, że jak na nowy projekt wzbudził dość duże zainteresowanie. Największym naszym problemem jest to, że jesteśmy traktowani na chwilę obecną jako typowy serwis randkowy – mówi nam pan Dariusz.

Jakie możliwości oferuje serwis? Po stworzeniu własnego profilu z kilkoma informacjami (data urodzenia, płeć, województwo i zdjęcie) korzystać można z innych możliwości serwisu: tworzenia galerii zdjęć, wyszukiwania osób (poprzez kod z karty lub „tradycyjną” wyszukiwarkę z filtrami płci, miejsca zamieszkania, wieku) czy wydrukowania własnych kart. Użytkownik, któremu spodoba się inna osoba może wysłać jej powiadomienie w postaci elektronicznej karty. W ten sposób budować można listę „przyjaciół”, z którymi można korespondować za pomocą wewnętrznego modułu pocztowego lub czatu online.

W naszym serwisie oprócz gotowych propozycji haseł, użytkownik sam może wpisać i wydrukować własne hasło na karcie (proces ten jest monitorowany, a użytkownicy, którzy próbują wydrukować karty z wulgaryzmami są upominani). Dodatkowo użytkownicy portalu mogą wysyłać do siebie FlirtCard w wersji elektronicznej (istnieje również możliwość przesłania karty na adres mail do użytkownika który nie jest zarejestrowany w serwisie) – dodaje współtwórca projektu.

Za aktywność w serwisie (logowanie, wpisy na tablicy) użytkownicy otrzymują punkty, które mogą być przeznaczone m.in. na prezenty wysyłane innym użytkownikom.

Projekt, obok reklamy, zarabiać ma m.in. dzięki płatnym usługom SMS. Przykładowo użytkownicy, którzy nie mają możliwości wydrukowania kart (samo drukowanie jest darmowe) mogą zdecydować się na zapłacenie nieco ponad 11 zł SMS-em za dostarczony pakiet 20 wydrukowanych przez obsługę serwisu kart.

We FlirtCard.pl przewidziano również dwa płatne abonamenty. Od darmowego różnią się funkcją odbierania elektronicznych FlipCard i możliwością odwiedzania profilu użytkownika przez innych (niższy abonament za 6,15 zł miesięcznego i 73 zł rocznego dostępu) oraz przekazywaniem prezentów bez płacenia punktami i 10 wydrukowanymi kartami (wyższy abonament za 12,30 zł miesięcznego i i 122 zł rocznego dostępu).

Twórcy skupiają się obecnie na promocji projektu. Jedną z jej form była kampania realizowana od 8 do 15 lipca w głównych miejscowościach zachodniego wybrzeża Bałtyku Grupa młodych ludzi rozdawała tam karty zachęcające do rozpoczęcia przygody z flirtem.

Chcemy dotrzeć do ludzi w trakcie ich wypoczynku i zabawy, w momencie, w którym być może potrzebują flirtu czy nowych kontaktów towarzyskich. Nasze wizytówki mają ich pozytywnie nakręcić i zachęcić do działania – mówił przed akcją Dariusz Przybylski.

Niestety pogoda nie dopisała – lało prawie przez cały okres naszego pobytu. Dlatego planujemy powtórzyć akcje w sierpniu – dodaje dziś.

Twórcy planują także kolejne akcje promocyjne, m.in. rozdawanie FlirtCard w kilku dużych miastach.

Podpisaliśmy również umowę na wypromowanie naszego portalu z firmą Performance Media. Chcemy także kontynuować emisję spotów reklamowych w radiu Planeta.fm – mówi nam pan Dariusz.

Grafiki z serwisu


Okiem redakcji

Dawid: emocjonalne pobudzenie

Och, ile razy chciałem do ciebie zagadać, piękna sprzedawczyni w herbaciarni na Alei Niepodległości. Bałem się jednak co powiesz, że mnie wyśmiejesz… Wypijam więc hektolitry herbaty robiąc do ciebie maślane oczy i planując wspólną przyszłość…

Wybaczcie ten sentymentalny ton. Recenzja FlirtCard.pl wprowadza we mnie emocjonalne pobudzenie i stąd…

Nie wiem czy będąc młodszymi bawiliście się kartami typu Flirt? Na każdej z nich wypisane było chyba ze dwadzieścia zdań i zabawa polegała na tym, że siedząc w grupie przekazywało się jakieś osobie daną kartę i mówiło na głos numerek. W ten sposób powstawała „rozmowa”, a inni mogli tylko domyślać się czy zaczynamy wakacyjny romans, czy obgadujemy ich bezczelnie.

FlirtCard.pl przypomniał mi o tej niewinnej zabawie. Bo idea w zasadzie jest podobna: przekazujemy wydrukowaną wcześniej kartę (czy to „oficjalnie”, czy wsuwając do kieszeni płaszcza wybranki) z numerem odpowiadającym naszemu profilowi w serwisie. I do tej pory jest pięknie, idea jest intrygująca. Dalej robi się jednak nieco gorzej. Niby twórcy mówią o czacie (tylko z serwisowymi „przyjaciółmi”), niby jest tablica i wewnętrzna poczta. Ale brakuje narzędzi, które sprawiłyby, że gdy ktoś już sprawdzi mój kod – zabawa trwałaby nadal.

Fatalną cechą serwisu jest nawigacja. Poruszanie się po FlirtCard.pl jest mało intuicyjne, gdyby nie zgłoszenie twórców, nie wiedziałbym, że coś takiego jak tablica i czat w ogóle istnieją – tak głęboko są poukrywane. Jako użytkownik chciałbym wiedzieć co dokładnie mogę i gdzie to znaleźć.

Jeśli chodzi o wykonanie serwisu – są w mojej opinii rzeczy do poprawienia. A sam pomysł? No właśnie, tu sprawa jest najbardziej dyskusyjna. Trudno mi wyrobić sobie jednoznaczne zdanie: czy drukowanie kart naprawdę może być dobrym sposobem na poznawanie kogoś? Jak sądzicie?

Ogólna ocena redakcji:

PS. FlirtCard.pl, jak każdy opisywany startup, otrzymuje od naszego partnera, serwisu Inis.pl, cztery zamiast dwóch miesięcy darmowego korzystania z profesjonalnego systemu do e-mailingu. Inis.pl wspiera zarządzanie adresami, wysyłkę i analizę kampanii e-mail marketingowych.

Partnerzy merytoryczni wystartowali.pl

Wystartowali.pl on Facebook